środa, 25 listopada 2015

Staropolski piernik dojrzewający

O dojrzewającym pierniku staropolskim słyszałam już dawno, dawno temu, ale jakoś tak nie kręcił mnie ten temat. Kurczę, no jak ciasto zawierające takie składniki jak mleko czy surowe jaja może stać 1,5 miesiaca (!) i nas nie zabić?! Podobno nie dość, że nie zabija, to jeszcze jest pyszne. I jest to opinia niejednego blogera, który piernik już robił i konsumował. W tym roku postanowiłam więc podjąć to piernikowe wyzwanie :)
Dowiedziałam się, że ciasto najlepiej jest zagnieść na 4-5 tygodni przed świętami, (ale podobno wychodzi równie dobrze przygotowane nawet na 2 tygodnie przed) a upiec 5-7 dni przed Bożym Narodzeniem, aby miało czas na skruszenie.  Ja postanowiłam podzielić ciasto na dwie części, zrobić piernik i pierniczki. Za miesiąc zobaczymy co z tego wyjdzie ;) Jeśli chcecie sprobować razem ze mną, spieszcie się, bo to ostatni dzwonek!


*EDIT: Piernik wychodzi puszysty, aromatyczny i dosłownie rozpływa się w ustach. Od teraz bedę go robić co roku :)







Składniki na 3 blaty o wymiarach 39 x 26 cm:

500 g miodu naturalnego
1,5 szklanki cukru
250 g masła
1 kg mąki pszennej
3 jajka
3 łyżeczki sody oczyszczonej
125 ml mleka
pół łyżeczki soli
2 torebeczki przyprawy do piernika (łącznie 80 g-polecam na początku dać połowę tej ilości i spróbować, ponieważ mieszanki niektórych producentów są naprawdę ostre).

do przełożenia: 1 kg powideł śliwkowych (najlepiej własnej roboty)
polewa czekoladowa: 100 g gorzkiej czekolady + 40 g masła (składniki polewy roztapiamy w kąpieli wodnej. Przed udekorowaniem ciasta, polewę odstawiamy do ostygnięcia i lekkiego zgęstnienia)


Miód, masło i cukier wkadamy do rondelka i podgrzewamy często mieszajac, aż cukier całkowicie się rozpusci i wszystkie składniki dobrze się połączą. Odstawiamy do wystudzenia.
Do ostudzonej masy dodajemy mąkę, jajka, sodę rozpuszczoną w mleku, sól i przyprawy. Wyrabiamy ciasto, przekładamy je do kamionkowego lub szklanego naczynia, przykrywamy czystą ściereczką lub folią spożywczą (koniecznie zróbcie w niej dziurki, aby ciasto oddychało!) i odstawiamy na 4-5 tygodni w chłodne miejsce, np. do lodówki. Cisto początkowo będzie luźne i klejące, z czasem stwardnieje i po 4 tygodniach powinno dać się bez problemu rozwałkować.


Na ok 5 dni przed Bożym Narodzeniem ciasto dzielimy na 3 równe części, wałkujemy na grubość ok 0,5 cm i przekładamy na blachy o wymiarach 39 x 26 cm wyłożone papierem do pieczenia. Każdy blat pieczemy w temp. 170 stopni przez 15-20 minut. Ostudzone blaty przekładamy powidłami, obciążamy i zostawiamy w chłodzie na 3-4 dni, aby ciasto zmiękło. Po tym czasie kroimy je na 3 części i otrzymujemy 3 pierniki o wymiarach 13 x 26 cm gotowe do udekorowania polewą czekoladową lub lukrem. 

Oryginalny przepis pochodzi z bloga Moje Wypieki

10 komentarzy:

  1. Postanowiłem sobie, że w tym roku muszę go zrobić - mam już przepis, więc jutro zabieram się do roboty! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać, czy wyszedł :) Ja mam mieszane uczucia co do swojego ;)

      Usuń
  2. Ja już kiedyś robiłem, ale w tym roku niestety się nie wyrobię :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeeej, jeszcze zdążysz, podobno mimalny czas dojrzewania tego piernika to 2 tygodnie :)

      Usuń
    2. O, to może zdążymy wstawić piekarnik do kawalerki :p

      Usuń
  3. A ja znowu w tym roku,, nie podjełam się wykonania,, :/ no nic, może w przyszłym :) daj znać czy warto ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze zdążysz zagnieść ciasto :) Słyszałam, że niektórzy robią to na początku grudnia i też wychodzi :) Spróbuj :D

      Usuń
  4. bardzo jestem ciekawa co z niego wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja nie piekę, ale za smakiem będę tęsknić:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bez takiego piernika Święta dla mnie nie istnieją :D

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią.