Bardzo rzadko jadam wołowinę. Generalnie rzadko jadam mięso, bo za nim nie przepadam. Jeśli już je jem, to najczęściej na moim stole gości mięso drobiowe, czasem wieprzowina. Chyba wynika to z faktu, że drób jest najszybszy w przyrządzeniu. Wystarczy 15-20 minut w opiekaczu i mam gotową pierś z kurczaka na obiad.
Ostatnio postanowiłam "przeprosić się" z wołowiną. Akurat dostałam od Rodziców wielki kawał przepięknego mięsa wołowego, a że miałam trochę wolnego czasu, postanowiłam ugotować cos dobrego. W szafce znalazłam zapomniany słoik grzybów suszonych, a w barku miałam napoczętą butelkę wytrawnego, czerwonego wina. Pomyślałam, że to wszystko fajnie się skomponuje.
Rzeczywiście wyszło fajnie. Polecam wypróbować przepis, np. na niedzielny obiad. Co prawda wołowinę gotuje się długo, ale samo przygotowanie składników zajmuje kilka minut. Później mięso "dochodzi" samo w garnku, a my możemy zająć sie czymś innym. Najlepiej smakuje na drugi dzień, więc polecam zrobić większą porcję, od razu na 2-3 dni.
Ostatnio postanowiłam "przeprosić się" z wołowiną. Akurat dostałam od Rodziców wielki kawał przepięknego mięsa wołowego, a że miałam trochę wolnego czasu, postanowiłam ugotować cos dobrego. W szafce znalazłam zapomniany słoik grzybów suszonych, a w barku miałam napoczętą butelkę wytrawnego, czerwonego wina. Pomyślałam, że to wszystko fajnie się skomponuje.
Rzeczywiście wyszło fajnie. Polecam wypróbować przepis, np. na niedzielny obiad. Co prawda wołowinę gotuje się długo, ale samo przygotowanie składników zajmuje kilka minut. Później mięso "dochodzi" samo w garnku, a my możemy zająć sie czymś innym. Najlepiej smakuje na drugi dzień, więc polecam zrobić większą porcję, od razu na 2-3 dni.


